Rozdział 3.

12:00, arena.


Kiedyś, gdy dostałam na zadanięe domowe z Z.P.C. (Znajomości pomiędzy czarownicami, czyli najgłupszy temat do lekcji jaki kiedykolwiek istniał) na zebranie opini na własny temat, poprosiłam swoje koleżanki żeby powiedziały co o mnie myślą, jak określić mnie słowami. Wszystkie odpowiedziały z uśmiechem na ustach, Honey rzekła "egoistka", Kat "wredota", Candy "lekkomyślna" a Ruby powiedziała.. narcyz. Nie zrozumcie mnie źle, one wcale nie chciały zrobić mi na złość - mówiły szczerą prawde, a ja sie nie obraziłam, bo o tym wiedziałam. Oczywiście, nie zawsze taka byłam. Kiedyś, byłam tylko zwyczajną, naiwną dziewczynką o imieniu Myah.. ale to już przeszłość. Nie lubię wspominać. Nikt jednak nie wspomniał o dobroduszności jaką wykazałam się dzisiaj, i chyba po raz pierwszy odkąd zostałam czarownicą. Szokujące. Ale wracając do dobroduszności.. zapewnie zastanawiacie się co takiego zrobiłam. 
Gdy skończyła się następna lekcja, a mianowicie geografia piekła, wyszłam z budynku szkoły na arene, gdzie miałam pooglądać walkę Honey z jakąś koleżanką Scarlett, największej dziwki w szkole która nienawidziła mnie jak psa, gdyż w pierwszy dzień szkoły upokorzyłam ją przed Jared'em. Nie pytajcie jak, nie uwierzylibyście. W każdym razie, gdy weszłam na arene, toczyła się jeszcze inna walka, co oznaczało że przyszłam za szybko. Przy tej walce widzów jednak nie było żadnych. Oglądając zauważyłam, jedna z uczestniczek używa zakazanego na arenie chwytu - zaklęcia szybkiej śmierci. To właśnie zaklęcie doprowadzało do błyskawicznej śmierci ludzi oraz słabszych nefilim, w czasie gdy mocniejszych tylko osłabiało, a na anioły nie działało w ogóle. Dawno temu jakiś dzieciak postanowił użyć tego zaklęcia na arenie, no i niestety jego przeciwnik padł. Od tego czasu szybkiej śmierci na arenie nie używamy, bo "arena jest miejscem do walki treningowej pomiędzy uczniami, a nie próbą zabicia przeciwnika. Co prawda przeciwniczka Khary (bo jeśli dobrze pamiętam tak nazywała się ta dziewczyna) omijała odbijała zaklęcia, ale nawet człowiek by zauważył, że ledwo to robi. Khara wykorzystała chwile słabości dziewczyny, która padła na kolana po następnym ataku zakazanym zaklęciem, i zebrała w sobie energie na ostateczny cios. W tym momencie uznałam że to już za wiele. 
- Stać.. - powiedziałam stanowczo podlatując pomiędzy dwie dziewczyny. Lewitacja to coś w czym byłam naprawde świetna, chociasz w tym przypadku wcale nie musiałam tracić na nią energii, mogłam podejść. Uznałam jednak że może Khara sie troche wystraszy. 
- Zejdź mi z drogi szmato! - krzykneła Khara w moim kierunku, nie wyglądając jakby moja sztuczka z lataniem ją wystraszyła. 
- Jeszcze jeden cios a ją zabijesz Khara..
- To nie twoja sprawa! Nie wtrącaj się! - wrzeszczała dziewczyna, z twarzą tak czerwoną ze złości, iż zastanawiałam się czy jej żyłka nie pęknie.
- Jeśli chcę, to będę się wtrącać. A sama wiesz że zawsze robie co chce.. - rzekłam tonem pełnym jadu, wpatrując się w nią porozumiewawczo. Dziewczyna zbladła lekko, ale nie dawała za wygrana.
- Daj sobie spokój.. nie masz co robić Myah? Jeśli nie, to wróć do Jared'a . Może jak cie znów przeleci to nie bedziesz taką suką. 
Och, tego już za wiele. Wkurzyła mnie. 
- Sama tego chciałaś.. heh .. - szepnelam cicho, wiedząc że mój głos dojdzie do niej bardzo głośno, gdyż wzmocniłam go magią. To była właśnie moja specjalność.. nie przerywając kontaktu wzrokowego zabrałam ją do własnego wymiaru, poddając ją tysiącu torturom jednocześnie. Jej wrzaski stawały się nieludzkie, lecz odbierałam je jak pieszczota dla moich uszu. Jej łzy leciały strumieniami, a gdy doszły do jej ust, mieszały się z krwią którą kaszlała. Po chwili wyciągnełam jej z mojego wymiaru, a gdy jej umysł wrócil na ziemie, natychmiast upadła na ziemie i straciła przytomność. 
- Doprawdy, nie mineło nawet kilka sekund, a ona już ledwo żyje.. - wysyczałam jadowicie, wiedząc że przeciwniczka Khary wlepia we mnie oczy przepełnione strachem. Wszystkie były dla mnie za słabe.. nie zdążyłam się nawet rozkręcić. Takie słabe, takie kruche.. w porównaniu do mnie.. czułam jak moc mnie przepełnia, jak próbuje wydostać się z mojego ciala na powieszchnie ziemi i zniszczyć wszystko wokół. Byłam silna, byłam piekielnie silna i dobrze o tym wiedziałam.
Nagle usłyszałam płacz, delikatny płacz wystraszonej dziewczyny, który jakimś cudem wyrwał mnie z moich myśli o tym jaka byłam wspaniała. Odwróciłam się w strone dziewczyny i uklękłam koło niej. Tak jak myslałam, dziewczyna odskoczyła odemnie błyskawicznie krzycząc 'nie zbliżaj się do mnie' .. nie przestawała wpatrywać się w moje oczy.. no tak, zapomniałam.. kolor moich tęczówek.. natychmiast zamieniłam go na normalny i przemówiłam:
- Nie musisz się mnie bać.. nic ci nie zrobie.. - dziewczyna zaczynała się rozluźniać lecz z jej oczu nie znikał strach - Jak ci na imie? - spytałam.
- S.. Sophia..
- Ja jestem Myah, ale chyba to już wiesz.. zabiore cię do pielegniarki..
- NIE! nie dotykaj mnie! - wrzasneła. 
- Ych.. nie mam wyboru.. - westchnełam i wypowiedziałam zaklęcie usypiające. Sophia natychmiast zasneła. Użyłam magii żeby unieść obie dziewczyny ponad ziemie, tak że ich ciała lewitowały, i poszłam razem z nimi do pielegniarki.

---

Rozmawiali przyciszonymi głosami na dachu szkoły Mlalum, wiedząc że Myah usłyszy ich bez problemu jeśli będą rozmawiać głośno. Co prawda droga do Areny była całkiem długa, i nawet nie zwracając uwagi na to że byli na dachu szkoły, normalny człowiek by ich nie usłyszał. Ba, nawet zwykła czarownica by nie usłyszała. Ale Myah nie była zwykłą czarownicą, a co dopiero człowiekiem.

- Rany.. silna jest.. - mruknął Jared, wpatrując się z uwielbieniem w swoją dziewczyne która właśnie rozwaliła bezmyślną Khare, co zauważyła jego rozmówczyni.
- Trzymaj się od niej z daleka.. - zagroziła mu.
- Spokojnie.. jeszcze nie wiadomo kogo wybierze, mnie czy ciebie.
- Och, uwierz mi, wiadomo - rzekła dziewczyna.
- Jesteś bardzo pewna siebie.. - zauważył Jared, nie wspominając nawet że on sam bał się szczerze, że Myah wybierze dziewczyne z którą właśnie rozmawiał. Patrząc na to jak piękna była jego rozmówczyni..
- Mam powody. - odparła - Mówię Ci, trzymaj się od niej z daleka. Sam wiesz, że jestem silniejsza od Myah'i, a widziałeś co właśnie zrobiła.
Jared wzdrygnął się. Użyli zaawansowanego zaklęcia aby wetknąć po cichu swoje nosy w wymiar Myah'i, aby zobaczyć jak bolesne były jej tortury. Niby był równie silny co Myah, ale.. wciąż nie chciał być poddany czemuś takiemu, a co dopiero czemuś 10 razy gorszemu. Naprawde nie chciał. Ale nie zamierzał też rezygnować.. może o tym nie wiedziała, ale znaczyła dla niego więcej niż jakakolwiek inna dziewczyna w tej szkole, chociasz z charakteru była okropną osobą.
- Nie zamierzam z niej rezygnować..
- Heh.. - dziewczyna uśmiechneła się chytrze, i wstając rzekła - Dobrze.. bardzo dobrze.. to będzie ciekawe, tylko pamiętaj że sam się o to prosiłeś. - odrzuciła do tyłu swoje rudo-brązowe włosy i odeszła uśmiechając się pod nosem.


---


Ten rozdział dedykuje Kousagi, dzięki której go wgl napisałam. Wielkie dzięki kotek! <33
Chcę też podziękować Chloe, mojej przyjaciółce od serca i czytelniczce moich wypocin. Kocham Cię! ;*
Mam nadzieje że podobam wam się ten rozdział.. przeprosze was wpierw za długość tych rozdziałów.. wiem że dotychczas były bardzo krótkie, ale już tak mam - nie umiem pisać długich. Postaram się żeby były dłuszsze w każdym razie, i żeby wam to wynagrodzić, będę dodawała rozdziały dość często, czyli luźno mówiąc w każdy Wtorek, Czwartek oraz raz w weekend. Przepraszam też za wszelkie błędy - pisałam ten rozdział dość szybko i bez poprawek. Mam nadzieje że jest w zadowalającym stanie. Powiększyłam też czcionke żeby łatwiej sie czytało. Sory także za odmiane "Myah" czyli "Myah'i" tak jak to napisałam.. tak naprawde "Myah" to odpowiednik polskiego "Maja" i właśnie tak to sie czyta, więc powinno chyba być "Mayi" czy coś w tym stylu. Ale co mi tam.
No to by było na tyle.. całusy dla wszystkich czytelników, baj <3

4 komentarze:

  1. jejciu.. Nie mogę się naczytać. To jest takie.. Och i ach <3333

    OdpowiedzUsuń
  2. Dydka... dla mnie? Q-Q Och dziękuję <33 Wiesz co? Zazdroszczę ci =3= twoje opo ma taką akcję i to juz na samym początku, a moja zaczyna się jak nowelka dla dzieci Q_Q Czekam na nast. rozdział z niecierpliwością :33

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie ;D fajnie piszesz... jeśli chcesz to wpadnij na mój blog : white-blood-andzik.blog.onet.pl ;p pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Chloe: Ach och ech XDD Do Kous: nie przesadzaj.. to nie jest jeszcze akcja :x twoje opo według mnie jest cudne <3 A Andzik, już lukam na twojego bloga ;]

    OdpowiedzUsuń